dziecko

Gdy dziecko jest homoseksualistą

Wiadomość o homoseksualizmie własnego dziecka jest prawdziwym ciosem i nie lada szokiem dla rodzica. Najgorzej mają się z pogodzeniem Ci rodzice, którzy mieli wielkie plany wobec swoich dzieci. Wydaje im się, że świat się zawalił. Niektórzy, ci bardziej nietolerancyjni rodzice, wyrzekają się swoich dzieci, wyrzucają je z domu. Inni nie dopuszczają do siebie tej myśli i nie chcą tego zaakceptować. Jeszcze inni uważają to za chorobę i wysyłają dziecko do psychiatry. Niestety każda z wyżej wymienionych reakcji jest nieprawidłowa i naprawdę szkodzi zarówno rodzicom jak i dziecku. Należy zrozumieć, że homoseksualizm nie robi z człowieka potwora. Jest to po prostu preferencja seksualna. Każdy rodzic chce żeby jego dziecko było szczęśliwe, niestety homoseksualizm to droga pełna cierpień, gdyż dziecko spotka się na swojej drodze z brakiem tolerancji nie jeden raz. Wsparcie ze strony rodziców jest niezwykle ważne i pomocne. Czasami, chociaż rzadko, zdarzają się rodzice, którzy akceptują odmienność swoich dzieci i starają się im pomóc. Wstyd i robienie z całej sytuacji wielkiej tajemnicy wcale nie pomaga. Prawda i tak przecież wyjdzie na jaw, a po co narażać siebie i dziecko na stres.

OKAZYWANIE UCZUĆ

Kto z nas nie lubi słyszeć i czuć, że jest kochany. Każdy z nas potrzebuje odrobiny czułości , a w szczególności małe dzieci. Aby dziecko rozwijało się prawidłowo powinno często doświadczać dowodów naszej miłości. Bardzo dobrze jest nosić noworodka, kołysać go w swoich ramionach, mówić szeptem np. rymowane wiersze, przytulać, głaskać itd. Maluch powinien czuć się kochany i bezpieczny. Niezwykle wspiera to prawidłowy rozwój emocjonalny. W miarę dorastania nasza pociecha jest coraz bardziej „anty-dotykalska”. Przytulanie to dla młodzieży obciach dlatego wykorzystajmy wiek niemowlęcy jak najlepiej. Uczmy już od małego brzdąca jak okazywać pozytywne emocje drugiej osobie. Wpajajmy mu, że okazywanie swoich uczuć to nic złego. Wylewność nie powinna być nadmierna, ale chyba jest mniejszym złem niż całkowite zamknięcie się na życzliwe nam osoby. Poza tym okazywanie uczuć potrafi w niezwykły sposób poprawić humor oraz nas dowartościować.

Klimat do „tej” rozmowy

Rozmowę z dzieckiem o seksie należy przeprowadzić stosunkowo wcześnie. Zwykle najodpowiedniej jest przeprowadzić ją, gdy dziecko ukończy 10 lat, gdyż wtedy będzie w stanie więcej zrozumieć. Jednakże jeśli rok czy dwa lata wcześniej dziecko zacznie zadawać trudne pytania, to można tę rozmowę wtedy przeprowadzić. Rodzice powinni pamiętać, aby podczas tej rozmowy zachować pełną powagę. Jest to dosyć trudne, dlatego lepiej jest, gdy tylko jeden z rodziców przeprowadza tę rozmowę z dzieckiem – ojciec z synem, a matka z córką. Bardzo ważne jest zachowanie powagi, gdyż dziecko musi zrozumieć, że temat jest bardzo poważny. Staraj się nie podawać zbyt wielu informacji. Po prostu należy odpowiadać rzeczowo i zwięźle na pytania zadawane przez dziecko. Robienie wykładu może sprawić, że dziecko po prostu nas nie zrozumie. Również terminologia jest bardzo ważna – dziecko powinno używać słów „penis” i „pochwa” tak samo jak „ręka” czy „ucho”. Opowiedz o konsekwencjach uprawiania seksu – wspomnij nie tylko o sferze emocjonalnej, ale również o możliwości zajścia w ciążę oraz zachorowania na różne ciężkie choroby. Pamiętaj też, by powiedzieć dziecku, że seks to wcale nie jedyny sposób na wyrażanie miłości – przytulanie i pocałunki są równie ważne.

Bez rodziny

W domach dziecka jest wiele samotnych dzieci. Wychowują się one bez rodziców, bez rodzeństwa. Skazani tylko i wyłącznie na siebie. Jest im z całą pewnością bardzo ciężko, bo jak tu można żyć bez rodziny. Ok możemy mieć przyjaciół, którzy podtrzymują nas na duchu, aczkolwiek nie zastąpią tego skrawka w sercu każdego człowieka, który należy do rodziny. Niejednokrotnie takie osoby ponoszą klęskę w swoim dorosłym życiu. Nie są nauczeni mił0ości i innych więzów rodzinnych, więc jest im trudno utworzyć własną rodzinę. Jest im bardzo ciężko pokochać drugą osobę. Nie wierzą tej osobie, nie potrafią jej zaufać. I to jest ich błąd, ale niestety nikt im tego nie wpoił. Nie mieli z kogo brać przykładu. Przecież w domach dziecka nie było rodziny, były tylko grupki dzieci walczące o przychylne spojrzenie wychowawcy, były dzieci, które rywalizowały ze sobą o wszystko. Nie było tam miłości i innych uczuć. Sporadycznie można było znaleźć przyjaźń, ale nie pomiędzy wychowankami danego domu dziecka.